Na naszej ulicy znajdowały się duże i małe fabryki. Największą z nich była fabryka Norblina. Zanim trafiła na nasza ulicę przeszła długą drogę.
Założył ją w 1809 roku Wincenty Norblin. Początkowo był to zakład brązowniczy usytuowany na Starym Mieście. Produkowano tu: okucia do powozów, uprząż dorożkarską, elementy zdobnicze do kościołów i komnat: zegary, świeczniki, kandelabry, kałamarze.
W 1834 zakład został przeniesiony na ulicę Chłodną. Przy zakładzie zaczyna funkcjonować sklep z wyrobami srebrnymi, platerowymi i brązowymi. Gdy zakład przejmuje syn Wincentego - Ludwik wraz ze swoim szwagrem Teodorem Wernerem (złotnikiem, właścicielem fabryki wyrobów srebrnych) zawiązują spółkę. Wspólnicy prowadzą jednak oddzielną produkcję: zakład Norblina – specjalizuje się w wyrobach platerowanych, a w zakładzie Wernera wytwarza wyroby ze srebra.
źródło: madein.waw.pl
Pod koniec lat 70- tych XIX w przenoszą całą produkcję na ulicę Chłodną. Rozwijają się w szybkim tempie i wkrótce w 1882 roku wykupują fabrykę braci Buch przy ulicy Żelaznej 17 (późniejszy nr 51), zachowując prawo do użytkowania ich znaku firmowego. Od tej pory firma zmienia status na Towarzystwo Akcyjne Fabryk Metalowych pod Firmą „Norblin, B-cia Buch i T. Werner”. W 1886 przeniesiono zakład produkcyjny z ulicy Chłodnej na tereny przy ulicy Żelaznej. Zatrudniano wówczas 400 robotników, a wartość produkcji szacowano na 1,2 mln rubli (dane z 1893r).
Zakłady Norblina posiadały sieć sklepów firmowych w największych miastach cesarstwa rosyjskiego (Petersburg, Moskwa, Odessa, Charków, Kijów, Ryga, Wilno, Mińsk) a przedstawicielstwo handlowe funkcjonowało nawet w Teheranie.
Nowa firma wiązała się z rozszerzeniem produkcji. Do produkcji wyrobów galanteryjnych dołączają produkty walcowni: blachy, rury i druty. Zatrudnienie w 1914 wynosiło już 600 robotników. W związku z wybuchem I Wojny Światowej fabrykę ewakuowano do Rosji. To co pozostało - rozgrabili Niemcy.
Zaraz po zakończeniu pierwszej wojny - fabryka wznawia produkcję. Szybko odzyskuje swoją pozycję na rynku. Tym razem nowe czasy wymuszają kolejne poszerzenie produkcji o dział amunicji karabinowej.
walcownia blach w Norblinie
źródło:archiwumwoli.waw.pl
Dane z 1927 r. mówią, że Spółka Akcyjna Fabryk Metalowych pod Firmą Norblin, Br. Buch i T. Werner zatrudnia w Warszawie i w fabryce w Głownie, łącznie ok. 1,8 tys. robotników. Podstawą produkcji stały się: rury, pręty, druty, pierścienie i paski prowadzące do pocisków artyleryjskich, przewody linowe, złącza do lin i drutów teletechnicznych, amunicja karabinowa, płaskowniki, krążki do bicia monet itp.
wnętrze fabryki Norblina źródło:archiwumwoli.waw.pl
Wybuch drugiej wojny światowej praktycznie zakończył produkcję - Niemcy demontują większość maszyn i wywożą do Rzeszy. Lata okupacji były dla zakładów bardzo trudne. Ale miały one także swój wkład w walkę z okupantem. Do dyspozycji zbrojnych oddziałów Polski oddano podziemną halę, która służyła jako strzelnica do próbnego przestrzeliwania broni - tam też produkowano broń.
A potem tak jak z większością fabryk i prywatnych zakładów po drugiej wojnie światowej - fabryka została znacjonalizowana (1948r.) i funkcjonowała pod nazwą: Walcownia Metali „Warszawa”.
W 1982 r. została przekazana na cele muzealne. Wtedy to zorganizowano wielką wystawę „Warszawa walczy” poświęconą Powstaniu Warszawskiemu. W latach 90- tych XX wieku zburzono zachowane hale fabryczne pomiędzy ul. Sienną a Prostą. Powstał tu oddział Muzeum Techniki ( Muzeum Przemysłu), swoje siedziby miały tu też Muzeum Drukarstwa oraz Teatr Scena Prezentacje.
W 2007 firma ALM DOM nabyła 2 ha terenu zakładów za 67,5 mln zł z założeniem budowy apartamentowców, by w 2008r. teren ten sprzedać amerykańskiemu funduszowi inwestycyjnemu Patron Capital. Wówczas powołano spółkę ArtNorblin która planuje częściową rewitalizację obiektów przemysłowych. Kto wie - może to się uda i przywrócą chociaż części tej fabryki.
I tak to się potoczyły dzieje fabryki Norblina jednej z największych fabryk przemysłu metalurgicznego w świecie.
W moich wspomnieniach z dzieciństwa, co jakiś czas pojawia się motyw tego miejsca. Moje zabawy z chłopakami w gruzach hal produkcyjnych, nasze poszukiwania i znaleziska porzuconych, zniszczonych elementów fabryki i jej wytworów. To tam znajdowałem platerowane sztućce, fragmenty metalowych przedmiotów, które potem znosiłem do domu lub rozdawałem sąsiadom. Myślę, że tu w tych ruinach, wśród dziwnych przedmiotów wykonanych z metalu, brązu i stali w głowie 7- 8 - latka budziły się zainteresowania techniczne. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego - co lub kogo mogliśmy spotkać w tych ruinach i zakamarkach fabryki. Teraz to nie do pomyślenia, żeby dzieciaki bawiły się w tak niebezpiecznych miejscach. Sam się dziwię jak to przeżyłem? Nie wszystko rozumiałem ale zawsze te fragmenty hal, to miejsce i jego atmosfera budziły mój szacunek.
Myślę, że każdy z Was jak się dobrze rozejrzy wokoło to zobaczy przedmioty, które tu w tej fabryce wykonano - i te codziennego użytku i te wielkie wspaniałe do podziwiania. Wśród licznych dzieł wykonanych w zakładach „Norblina” na szczególną uwagę zasługuje pomnik Mikołaja Kopernika, wykonany z brązu, który stoi przed Polską Akademią Nauk.
źródło:www.norblin.eu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz