Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okupacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okupacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 kwietnia 2014

STRAŻ POŻARNA Z CHŁODNEJ I .... MAŁPY


   U nas na Chłodnej znajduje się IV Oddział Straży Pożarnej.


   Straż Ogniową w 1834 r. powołano przez Radę Administracyjną Królestwa Polskiego i zatwierdzono przez cara Mikołaja I w 1836r. Do jej obowiązków należało gaszenie pożarów, czyszczenie kominów, sprzątanie ulic w mieście i obsługa 800 latarń ulicznych.


   Uformowana i wyćwiczona Straż Ogniowa miasta Warszawy w chwili powstania posiadała: 413 pracowników, 96 koni, 20 sikawek różnych mniejszych i większych w tym 10 czterokołowych, 21 wojłoków do pokrywania dachów, 74 topory, 4 drabiny o dwóch i trzech kołach, 96 wiader blaszanych do nalewania wody w beczki, 33 beczki czterokołowe, 30 beczek dwukołowych, 4 omnibusy do przewożenia ludzi, 5 wozów rekwizytowych.


Każdy z czterech oddziałów otrzymał swoją barwę i konie jednej maści.


Historia_0020


źródło:www.warszawa-straz.pl


   IV Oddział mieścił się przy ul. Chłodnej 3 i 4 w byłych budynkach koszar Mirowskich. Otrzymał barwę zieloną i konie kasztanowate.


chlodna_koszary


źródło:www.warszawa1939.pl


   Z czasem zmieniało się wyposażenie oddziałów. W 1916 r. zakupiono samochód pożarniczy z autopompą marki Hans Lloyd. A w 1928 r. zakończono motoryzację warszawskiej straży tym samym wycofując ostatnie konie ze służby.


   W 1851 r. wzniesiono wysoką wieżę obserwacyjną. Mieszkanie komendanta straży znajdowało się na piętrze budynku przy Chłodnej. Tu także znajdowały się stajnie i wozownie. Oprócz koni w stajniach trzymano także małpy  (sprowadził je dziadek Marka Hłaski, który był komendantem straży ogniowej w koszarach mirowskich - Józef ). Były zaprowiantowane i miały swoje mundurki w kolorze strażackim (bez ubrania mogłyby obrażać poczucie moralności). Gdy strażacy ruszali do akcji - małpy wskakiwały na wozy i ciągnięte przez konie pędziły do pożaru. Stanowiły sporą atrakcję.


   Po wybuchu II wojny Warszawska Straż Ogniowa zostaje przeorganizowana i powołana do obrony stolicy.


    Po wkroczeniu okupantów pomimo ostrych restrykcji warszawscy strażacy konspirują: prowadzą szkolenia wojskowe, korzystając z pojazdów strażackich przerzucają broń i materiały wybuchowe, systematycznie pomagają społeczności żydowskiej w getcie.


Historia_0370


źródło:www.warszawa-straz.pl


   W przeddzień wybuchu Powstania Warszawskiego gestapowcy rekwirują wozy pożarnicze a wszystkich strażaków aresztują i wraz ze sprzętem wywożą do Niemiec. Budynki Straży przy Chłodnej spłonęły w 1944r. W r.1945 do wyzwolonej już Warszawy powracają pierwsi strażacy, gdzie w ruinach podejmują służbę. Do pierwszych pożarów chodzą pieszo, w cywilnych ubraniach ciągnąc za sobą dwukołowy wózek z bardzo skromnym wyposażeniem.


   Obecnie Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej m. st. Warszawy to 17 Jednostek Ratowniczo-Gaśniczych w tym 6 specjalistycznych oraz 7 wydziałów dbających o bezpieczeństwo mieszkańców stolicy. Jedną z takich jednostek jest Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza nr 4, ul. Chłodna 3.


OLYMPUS DIGITAL CAMERA


źródło:www.warszawa1939.pl

piątek, 25 kwietnia 2014

Chłopaki z Chłodnej - stracone dzieciństwo?


   Urodziliśmy się wszyscy na Mirowie parę lat przed wojną. Było nas około dwudziestu. Obecnie jest nas tylko trzech...


   Najstarsi zginęli w Powstaniu Warszawskim, nieco młodszych podobny los spotkał w ubeckich więzieniach. Najmłodszych los nieco oszczędził. Co prawda dwóch z nich zostało mocno okaleczonych. Wracali  po wojnie z rodzicami.  Większości z nich tylko z matkami, bo ojcowie poginęli lub nie potrafili się odnaleźć w obecnej rzeczywistości i powoli zapijali się na śmierć.


bk2


źródło:www.powstanie.pl


   Ci chłopcy musieli być zrobieni z dobrego przedwojennego materiału. Wytrzymywali cały ten bajzel, który ich otaczał. Teraz taki dzieciak miałby zaraz wokół siebie specjalistów, terapeutów, opiekę społeczną  albo w najgorszym wypadku trafił do Pogotowia Opiekuńczego lub Domu Dziecka. Fura ludzi byłaby zatrudniona do opieki nad nim i monitorowania jego postępów w adaptacji społecznej.... Wtedy - jak się któryś dostał na Gęsiówkę albo co gorsza na Rakowiecką jedyną terapię mogli mu zafundować  kumple z dzielnicy lub koleżanka z sąsiedniej kamienicy.


zofia_chometowska_robotnicy_porzadkujacy_gruzy_6009


źródło:archirama.muratorplus.pl


Tych chłopaków można podzielić na dwie grupy.


   Pierwszym - należy się szacunek. Mieli oni swoje zasady i przekonania, którym  byli zawsze wierni. Za  to ścigała ich władza. Siedzieli w więzieniach za te przekonania. Ci mieli najgorzej. Czekało ich długoletnie więzienie i kontakt z oprawcami, którzy na koniec życia fundowali im pochówek w worku po cemencie. Ich ostatnim miejscem spoczynku były Pola Mokotowskie lub Dolinka Służewiecka we wspólnych dołach, kopanych nocą.


   Ci co przeżyli to piekło, już jako dziadkowie opowiadali mi, że konspiracja i udział w Powstaniu Warszawskim to był najpiękniejszy okres w ich życiu. I nie chodziło o strach, ból i ewentualną  śmierć ale o poczucie godności i sprawiedliwości - o zasady którym byli wierni, w które wierzyli i dla których walczyli.


Powstanie_Warszawskie_Patrol_Agatona-599x275


źródło:wmeritum.pl


   Drudzy - to ci , których wojna doszczętnie zdemoralizowała. Pewnie nie warto o nich wspominać. Okradali, bili i tak już zmaltretowanych ludzi. W ich przypadku żadna forma resocjalizacji by im nie pomogła. Wyeliminowali się sami lub pomogli im w tym ludzie z Milicji Obywatelskiej.


Opowiem Wam później o tych chłopakach i ich losach, bo zasługują na to...

sąsiedzi spod dwudziestki....

  W naszej kamienicy najważniejsze były kobiety.    To one trzymały rodziny razem. Nic bez nich nie mogło funkcjonować. Wiedziały wszystko...