Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gutnajer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gutnajer. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 kwietnia 2014

ZBRODNIA PRZY CHŁODNEJ 26



   Jest dwudziesty pierwszy lipca 1942r. Gorąco.  W powietrzu wyczuwalny jest niepokój. Chodzą słuchy, że Niemcy "coś szykują" . To dzień przed planowaną ewakuacją Żydów.

   Ulica Chłodna 26 - to część getta tak zwana "dobra" gdzie mieszkali Żydzi stosunkowo uprzywilejowani.

   Na drugim piętrze tej kamienicy mieszka 54 letni Abe Gutnajer z dziesięcioosobową rodziną - jeden z największych światowych kolekcjonerów i marszandów. Jego pieniądze i koneksje potrafiły zapewnić rodzinie relatywnie dobre warunki mieszkania w tym miejscu.

   Jednak dwa lata pobytu w getcie zrobiły swoje - Abe był w złym  stanie fizycznym, miał poważne zmiany zwyrodnieniowe (gruźlicze) przez co nie był w stanie chodzić. Potrzebował pomocy medycznej. Właśnie odbywał się zabieg chirurgiczny, który miał mu przywrócić sprawność poruszania się.

    Pod dom podjeżdża samochód ciężarowy. Wysiada z niego czterech  żołnierzy w mundurach SS. Bez pośpiechu wchodzą na drugie piętro kamienicy Chłodna 26.  Ich wejście obserwuje z podwórka dozorczyni domu.

   Z jej relacji wynika, że esesmani weszli do mieszkania zajmowanego przez Abe.

   Po chwili słychać dziesiątki wystrzałów karabinowych. Dozorczyni ucieka do swojego mieszkania, zamyka się i modli aby strzały wreszcie ustały... Po godzinie od chwili, gdy  ucichły przerażona kobieta idzie do mieszkania Gutnajera. To co widzi jest przerażające. Mieszkanie jest zdemolowane a na podłodze leży dziewięć zakrwawionych ciał.

   W kolejnym pomieszczeniu na stole leży ciało samego Abe ze śladami  dwóch kul w głowie. Właśnie odbywała się operacja. Śmierć zastała go w narkozie operacyjnej.



   Pod ścianą leżą trzy trupy. Jest to prof. dr Franciszek Raszeja i drKazimierz Pollak oraz kobieta - pielęgniarka ze szpitala PCK przy ulicy  Smolnej 6. Wszyscy zginęli od strzałów w głowę.



Prof. Franciszek Raszeja                                                                                  źródło:baltia.bloog.pl



Dr Kazimierz Pollak                                                              źródło:ofiaromwojny.republika.pl  

    Doktor Pollak wezwał profesora Raszeję znanego ortopedę, specjalistę patofizjologii i patomechaniki stawów na konsultację i zabieg do Abe. Wiedział, że ten nie odmawia pomocy - mimo tego, iż kilka osób próbowało go od tego odwieźć (to był "niebezpieczny czas").Profesor od dłuższego czasu utrzymywał stały kontakt z gettem i potajemnie dostarczał tam żywność, leki i szczepionki. W szpitalu przy Smolnej 6, prowadził zajęcia z medycyny Tajnego Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Ziem Zachodnich. Wśród konspiracyjnych studentów organizował zbiórkę krwi, którą później za pośrednictwem doktora Pollaka i Ludwika Hirszfelda przekazywał szpitalom w getcie.Profesor otrzymał przepustkę do getta i zamierzał udzielić pomocy Abe.

   Wkrótce Niemcy przewożą ciała pomordowanych na Cmentarz Żydowski przy ulicy Okopowej na Woli. Wrzucają je do dołu i posypują wapnem. W tym samym czasie współpracownicy zaczynają poszukiwać profesora i trafiają na Chłodną 26. Tam dowiadują się od dozorczyni co się stało i odnajdują ciała pomordowanych na cmentarzu. W kieszeni profesora znajdują klisze rentgenowskie. W porwanym ubraniu i bez butów przewożą jego ciało do kaplicy szpitalnej i urządzają mu honorową mszę. Profesor  Franciszek Raszeja spoczął w rodzinnym grobie obok swojej żony na Cmentarzu Powązkowskim.

   Kto dokonał tak bestialskiego morderstwa? Z relacji wynika, że rozkazy wydawał esesman a towarzyszyli mu uzbrojeni funkcjonariusze pomocniczych formacji policyjnych złożonych m.in. z Litwinów i Łotyszy. To był typowy napad rabunkowy, który życiem przypłaciło tyle osób.

            W pierwszej połowie 2014 roku na skrzyżowaniu ulicy Chłodnej z Żelazną odbędzie się uroczystość oraz umieszczenie tablicy pamiątkowej upamiętniającej bohaterska śmierć profesora i jego współpracowników.

PO DRUGIEJ STRONIE...

    Próbowałem rozszyfrować co ktoś, kiedyś naniósł ołówkiem na spód zdjęcia. Potrafiłem odczytać słowa i cyfry: 216-38... judenrat... A. Czerniaków... Cegła... Pawiak... Gęsiówka... Abel... Rajch - Janicki (Ranicki?) oraz zbitki różnych liter trudnych do odczytania.


    I tutaj mój ślad się urwał. Wszystkie te odszyfrowane wyrazy raczej skłaniają do tragicznego scenariusza historii kobiety z fotografii. Zastanawiałem się, co łączyło wszystkie te wyrazy? Ponieważ moje śledztwo utknęło w miejscu mogłem tylko puścić wodze fantazji. Odczytany  numer mógł być numerem telefonu - w getcie do końca działały telefony i były numerami 5-cio cyfrowymi.



źródło:warszawa.gazeta.pl   Piętrowy neoklasycystyczny budynek Judenratu wcześniej Gminy Żydowskiej przy ul. Grzybowskiej 26/28.


     Judenrat - Żydowska Rada Starszych. Była to forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (getta) wprowadzona przez nazistów w 1939 roku. Tak naprawdę powołanie Judenratu miało na celu sprawne wykonywanie poleceń okupanta i zadań administracyjnych (ewidencja ludności) a także dostarczanie robotników, organizowanie wysyłki ludzi do obozów pracy.


    Adam Czerniaków - z wykształcenia inżynier chemik, przedwojenny radny Warszawy i senator RP. Mianowany we wrześniu 1939r. przez prezydenta Warszawy komisarycznym prezesem Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie, później stał na czele Judenratu. Współorganizował opór cywilny oraz opiekę społeczną, wspomagał tworzenie podziemnego archiwum getta, utrzymywał kontakty z działaczami konspiracji. Popełnił samobójstwo 23 lipca 1942r zaraz po tym gdy odmówił podpisania dokumentów o wywozie dzieci żydowskich do Treblinki. Został pochowany w Alei Zasłużonych na przy w Warszawie.


   "Cegła" - jeśli nie oznaczała materiału budowlanego, to mógł być nim pseudonim polskiej strażniczki więziennej działającej w konspiracji z ramienia AK na Pawiaku. Nazywała się Helena Łapińska, została skierowana do pracy na Serbii (więzienie dla kobiet) przez Związek Walki Zbrojnej.  Ochrzczono ją "Cegła" bo była kanciasta i szorstka w obejściu z więźniarkami, choć tak naprawdę była gotowa nieść pomoc - często narażając swoje bezpieczeństwo. Gestapo odkryło jej powiązania z AK i w ostatnim momencie udało jej się uciec. Podziemie dało jej nową tożsamość i z nową kenkartą opuściła Warszawę.



źródło:www.warszawa1939.pl


    Pawiak - więzienie śledcze. Nazwa pochodzi od ulicy Pawiej, przy której znajdowała się jedna z bram wjazdowych. Polaków osadzano w Pawiaku już od 2 października 1939 – było to największe więzienie polityczne na terenie okupowanej Polski, zarządzane przez Gestapo. Od 1943  Pawiak miał zostać przekształcony w obóz koncentracyjny - jednak zarzucono ten pomysł i utworzono go w Gęsiówce.



źródło :www.warszawa.wikia.com


   "Gęsiówka"-zawdzięczała swoją nazwę ulicy przy której się mieściła. Przed II wojną światową było to więzienie wojskowe przy ulicy Gęsiej w Warszawie. W latach 1945–1956  była przez sowieckie organy terroru i polskie władze komunistyczne. W 1943 roku, na podstawie rozkazu Heinricha Himmlera, budynki Gęsiówki stały się siedzibą obozu koncentracyjnego. Miejsce to miało służyć jako punkt gromadzenia Żydów wywożonych do pracy do Niemiec, a także jako ich likwidacji. 5 sierpnia 1944 obóz został wyzwolony przez batalion "Zośka". Uratowany tylko 348 więźniów - resztę Niemcy "ewakuowali" tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego.


   Reich - Janicki (?) - być może chodziło o Marcela Reich-Ranickiego (szefa Biura Tłumaczeń Judenratu) - zapis jest niewyraźny . W styczniu 1943 wziął wraz z Szymonem Majfusem udział w spektakularnym rabunku kasy Judenratu aby uratować ją przed przekazaniem Niemcom. Zdołał się wydostać na aryjską stronę i ukrywał się u polskiej rodziny na warszawskiej Pradze. Uratował się z zawieruchy wojennej. Zmarł 18 września 2013 we Frankfurcie nad Menem.


   Abel - być może chodziło o Abe Gutnajera (Abel Gytnajer). Pochodził z rodziny warszawskich antykwariuszy, którzy mieli małe salony antykwaryczne przy ulicach Śliskiej i Bagno, nastawione przede wszystkim na klientów pochodzenia żydowskiego...


 

sąsiedzi spod dwudziestki....

  W naszej kamienicy najważniejsze były kobiety.    To one trzymały rodziny razem. Nic bez nich nie mogło funkcjonować. Wiedziały wszystko...