Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hala Mirowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hala Mirowska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 kwietnia 2014

DWIE DZIEWCZYNKI Z FOTOGRAFII...

         Z marszu wziąłem się za "renowację" moich łupów. Nie znam się na tym ale postanowiłem oczyścić i wymienić wyjątkowo brudne podbicie obrazków. Po zerwaniu czarnego papieru pod jednym z nich odkryłem przedwojenne zdjęcie dwóch dziewczynek.



 źródło  własne


Pod ich wizerunkiem widniała dedykacja:  "Kochanej Babci, Ciotce i Wujkowi choć jeszcze nie znamy, na pamiątkę ofiarowujemy Kasia  i Marta Elektorowiczówne".



Moja ciekawość rosła...





     źródło  własne


Pod kolejnym obrazkiem znalazłem fotografię kobiety w średnim wieku, tym razem nie umieszczono żadnej informacji: kim była, czy dla kogo została zrobiona ta fotografia?



    Jeszcze tego samego dnia wróciłem do handlarza aby dopytać go o pochodzenie, źródło albo jakąkolwiek informacje o osobach znajdujących się na zdjęciach. Powiedział, że zdjęcia dostał dawno od jakiejś starszej pani z ulicy Chłodnej, która już zresztą nie żyje. Więcej nic nie wiedział a moja dociekliwość tylko spowodowała, że się wystraszył i w pośpiechu zwinął cały stragan.


    Jestem uparty i dociekliwy. Nie odpuszczę. Mimo tego, że nie mieszkam tam już od połowy lat 70-tych -  to na Chłodnej mam jeszcze wielu znajomych.  To sami starsi ludzie. Postanowiłem dopytać - może ktoś coś pamięta, znał osoby z fotografii albo ma pomysł, gdzie mógłbym poszukać o nich informacji? Nikt nic nie wiedział. Sprawdziłem czy dziewczynki z fotografii były chrzczone w pobliskim kościele św. Boremeusza. Bez rezultatu. Drążyłem dalej. Byłem także w Żydowskim Instytucie Historycznym. Zdjęcia zamieszczono w Muzeum Woli i „Kurierze Wolskim”. Skontaktowałem się z "Wolskimi Regionaliami" na Facebooku. Tam też umieszczono zdjęcie z zapytaniem, czy ktoś coś wie na ich temat. Niestety nic się nie wydarzyło. Nadal nie wiedziałem co działo się z osobami ze zdjęć.


    Po kilku miesiącach poszukiwań pojawiły się wątpliwości - po co szukać osób sprzed 70 lat? Przecież w tym czasie w Warszawie szalało piekło, ginęły całe rodziny, kamienice, ulice.  Nie wiadomo jak potoczyły się losy osób ze zdjęć a można było się spodziewać, że ich historia była tragiczna. Chciałem już zrezygnować.



     Moją uwagę tym razem przykuło zdjęcie "kobiety w średnim wieku". Postanowiłem oderwać  to zdjęcie od szarej tektury do której było przyklejone. Po godzinnych zmaganiach z materią - udało mi się to zrobić. Odkleiłem je,  oczyściłem z resztek kleju.


   Tył zdjęcia był zapisany. Jakieś nazwiska i cyfry a może daty... Wyglądało to jak szyfr ułożony w nieładzie. W czasach wojny ludzie w ten sposób zostawiali informacje o sobie i rodzinie dla najbliższych. Tej nocy nie mogłem długo zasnąć...


 

HISTORIA PEWNEGO SPACERU.




Ruszam więc na spacer wspominkowy.


   Żona przed wyjściem z domu naciąga mi na głowę czapkę i szczelnie opatula szalikiem a do kieszeni wciska rękawiczki. Uprzedza mnie: - nie przezięb się i nie daj się okraść! Odpowiadam: - pracowałem  dwa lata na Syberii przy budowie rurociągu i się ani razu nie przeziębiłem - to i przy temperaturze 5 stopni tym bardziej mi nic nie grozi. Jak ruscy mnie nie okradli to i na Chłodnej mogę być spokojny - przecież to "moja ulica"! Widocznie na starość człowiek tak ma.



źródło: wikipedia.org


   Swój spacer rozpoczynam od Hali Mirowskiej. Przechodzę między straganami i tymczasowymi stoiskami z różnego rodzaju rupieciami.  Ponieważ zawsze interesowałem się odkrywaniem różnych staroci, całą moją percepcję kieruję na poszukiwanie interesujących rzeczy. Często stare przedmioty mają duszę i to ona nas przywołuje, by się nią zainteresować. Bo dlaczego jedne przedmioty choć ładne i pozornie atrakcyjne nie przemawiają do nas  tak jak zwykłe i wydawałoby się nieciekawe?


    Jeden z handlarzy chwycił mnie za rękaw kurtki. Oferuje mi sprzedaż dwóch obrazków. Oba są oprawione i "pod szkłem". Malunek jest wykonany temperą i akwarelą. Oba w dolnych rogach są sygnowane A.U.  Wyglądają jakby były wykonane przez Antoniego Uniechowskiego.... - czyżby?


   Uniechowski był znanym malarzem, ilustratorem książek plakacistą i scenografem.  Nie jestem fachowcem ale wiem, że wielu już podrabiało te stare obrazki. Ramki były w kolorze starego złota, wyglądały dość obskurnie i nie nadawałyby się do powieszenia w domu. Wziąłem je, bo wyglądał na to, że sprzedający był w dużej potrzebie finansowej. Gdy dodał, że obrazki pochodzą z ulicy Chłodnej to już wiedziałem, że je kupię. Tylną stronę obrazków zaklejono czarnym papierem. Zawinąłem je w plastikową torbę i wcisnąłem pod pachę.


   Ponieważ zrobiłem zakup niewygodny do noszenia  - musiałem wrócić do domu. No i tyle było tego mojego wspominkowego spaceru....
Im bliżej byłem domu tym bardziej się utwierdzałem, że to był dobry zakup. Przeczucie? Moja żona od progu - zadziwiona wczesnym powrotem, zaczęła się dopytywać:- stało się coś?


- przeciwnie! zobacz co kupiłem. Kto wie jaką to ma wartość?! A może kryje jakąś tajemnicę?


 

sąsiedzi spod dwudziestki....

  W naszej kamienicy najważniejsze były kobiety.    To one trzymały rodziny razem. Nic bez nich nie mogło funkcjonować. Wiedziały wszystko...