Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulica. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 kwietnia 2014

HISTORIA PEWNEGO SPACERU.




Ruszam więc na spacer wspominkowy.


   Żona przed wyjściem z domu naciąga mi na głowę czapkę i szczelnie opatula szalikiem a do kieszeni wciska rękawiczki. Uprzedza mnie: - nie przezięb się i nie daj się okraść! Odpowiadam: - pracowałem  dwa lata na Syberii przy budowie rurociągu i się ani razu nie przeziębiłem - to i przy temperaturze 5 stopni tym bardziej mi nic nie grozi. Jak ruscy mnie nie okradli to i na Chłodnej mogę być spokojny - przecież to "moja ulica"! Widocznie na starość człowiek tak ma.



źródło: wikipedia.org


   Swój spacer rozpoczynam od Hali Mirowskiej. Przechodzę między straganami i tymczasowymi stoiskami z różnego rodzaju rupieciami.  Ponieważ zawsze interesowałem się odkrywaniem różnych staroci, całą moją percepcję kieruję na poszukiwanie interesujących rzeczy. Często stare przedmioty mają duszę i to ona nas przywołuje, by się nią zainteresować. Bo dlaczego jedne przedmioty choć ładne i pozornie atrakcyjne nie przemawiają do nas  tak jak zwykłe i wydawałoby się nieciekawe?


    Jeden z handlarzy chwycił mnie za rękaw kurtki. Oferuje mi sprzedaż dwóch obrazków. Oba są oprawione i "pod szkłem". Malunek jest wykonany temperą i akwarelą. Oba w dolnych rogach są sygnowane A.U.  Wyglądają jakby były wykonane przez Antoniego Uniechowskiego.... - czyżby?


   Uniechowski był znanym malarzem, ilustratorem książek plakacistą i scenografem.  Nie jestem fachowcem ale wiem, że wielu już podrabiało te stare obrazki. Ramki były w kolorze starego złota, wyglądały dość obskurnie i nie nadawałyby się do powieszenia w domu. Wziąłem je, bo wyglądał na to, że sprzedający był w dużej potrzebie finansowej. Gdy dodał, że obrazki pochodzą z ulicy Chłodnej to już wiedziałem, że je kupię. Tylną stronę obrazków zaklejono czarnym papierem. Zawinąłem je w plastikową torbę i wcisnąłem pod pachę.


   Ponieważ zrobiłem zakup niewygodny do noszenia  - musiałem wrócić do domu. No i tyle było tego mojego wspominkowego spaceru....
Im bliżej byłem domu tym bardziej się utwierdzałem, że to był dobry zakup. Przeczucie? Moja żona od progu - zadziwiona wczesnym powrotem, zaczęła się dopytywać:- stało się coś?


- przeciwnie! zobacz co kupiłem. Kto wie jaką to ma wartość?! A może kryje jakąś tajemnicę?


 

MOJA ULICA - MOJA DZIELNICA



   W tym roku kończę siedemdziesiąt pięć lat i wchodzę w wiek starczy - jak to szybko zleciało...


       Nie jestem pisarzem, nie skończyłem żadnego Uniwersytetu nawet tego - "Trzeciego Wieku" - jestem prostym, być może niedokształconym emerytem. Proszę przymknąć oko na to co piszę i jak piszę....  Młodzi idą na całość i myślę, że takich jak ja wkrótce będą wyłapywać i izolować, bo co z nimi zrobić? Aż strach pomyśleć. Jak zejdę siedząc w kapciach i pilnując pilota do telewizora - to się na to zwyczajnie nie zgadzam. Nasłuchałem się i naczytałem o tych trutniach emerytach tyle, że głowa mała! Ja jeszcze wiele mogę. Jestem ciekawy świata i mam nadzieję, że i świat jest jeszcze ciekawy mnie. Ostatnio czytałem o pewnym emerycie, który przez parę lat w swojej kuchni robił boazerię z zapałek. Chciał szybciej skończyć robotę, bo czas gonił i życia coraz mniej, więc postanowił nie obcinać główek z siarką. Jedni by pewnie powiedzieli, że nie przestrzegał BHP. Ja uważam, że robił coś bez sensu. I tak szybko skończył robotę i życie. Trzeba wyciągnąć z tego wnioski.    Ja, stary Warszawiak urodzony przed wojną na Woli, mieszkałem na Powiślu i Mokotowie - pomyślałem "zanim umrzesz zrób sobie spacer po miejscach najbliższych mojemu sercu, miejscach mojego dzieciństwa i młodości - ulicy Chłodnej i jej okolicach. Uważam się za lokalnego patriotę . Tu się urodziłem, wychowywałem i wiele lat mieszkałem.


Tu przy ulicy Chłodnej 20 był mój dom.


źródło:wikipedia.org









 

sąsiedzi spod dwudziestki....

  W naszej kamienicy najważniejsze były kobiety.    To one trzymały rodziny razem. Nic bez nich nie mogło funkcjonować. Wiedziały wszystko...