Pieniądze fałszowano zawsze.
Pierwszy raz sfałszowano złote monety już w VI w p.n.e. Od tamtej pory fałszerstwo przybierało najrozmaitsze formy. Krążki z miedzi lub cyny otaczano cienką blaszką ze złota lub srebra a później bito stemplem odpowiedni wzór (symbol). Autentyczność posiadanych monet można było badać w różnoraki sposób. Najpowszechniejszym było nacinanie lub nagryzanie monety. Ta fałszywa powinna się odkształcać, co świadczyło o nieprawidłowej twardości kruszca. W kolekcjach numizmatycznych znajduje się wiele monet z odciskami zębów lub zarysowaniami twardym przedmiotem.
źródło:www. e-numizmatyka.pl
Z kolejnymi wiekami techniki odkrywania fałszerstw zostały udoskonalone. Gdy odkryto możliwość badania zawartości srebra czy złota w monecie - fałszerze mieli utrudnioną sytuację. Do takiej diagnostyki potrzebny jednak był specjalista. W odpowiedzi zrodzili się specjaliści fałszerze. I tak jedni ścigali się z drugimi. To byli prawdziwi fachowcy.
Mimo gróźb karania śmiercią i wykonywania egzekucji proceder nadal kwitł. W XVII wieku w Rosji stracono 7.000 fałszerzy, 3.000 obcięto ręce a w Polsce fałszerz i posiadacz fałszywych monet podlegał karze spalenia na stosie. Surowe kary za fałszerstwo były od zawsze traktowane jako zamach na majestat władzy lub jego obrazę. No chyba, że bili ją sami władcy - a historia notuje takie przypadki. Cóż - oni byli bezkarni...
Zaraz po I wojnie i w dwudziestoleciu międzywojennym kwitło fałszerstwo na naszym Kercelaku. Policyjne raporty mówiły nawet o 5,5 tys. przestępstw podrabiania pieniądza w tym okresie.
Wtedy pojawiły się fałszywe banknoty 20- złotowe. Okazało się, że kolporterami tychże banknotów byli kasjerzy z Dworca Głównego. Sami kupowali je po 5 zł a różnicę zachowywali dla siebie. Wprowadzanie do obiegu tych fałszywek było możliwe dzięki nieźle skonstruowanej organizacji. Same banknoty zaś drukowane były niedaleko na ulicy Ogrodowej w prywatnym mieszkaniu.
Nieopodal na ulicy Twardej skutecznie działała produkcja srebrnych 10 złotówek. Zwykle podrabiano srebrne 1-, 2-, 5- i 10-złotówki i zazwyczaj robiono to techniką odlewu stosując miękkie metale (najczęściej cynk i ołów), które potem srebrzono. Trudniejsze było bicie monet, bo składało się z kolejnych etapów aż do utwardzenia .
źródło:http://www.katalogmonet.pl
Ulica Chłodna była usytuowana między zakładami produkcyjnymi fałszywek. Nie mogła odstawać od ogólnie panującego trendu.
Pod numerem 23 tam gdzie teraz mieści się Oberża pod Czerwonym Wieprzem był zakład produkcji mosiężnych uchwytów do trumien. A jakże można było tam zamówić, kupić eleganckie ozdoby: uchwyty, listwy czy inne mosiężne akcesoria pogrzebowe. Na zapleczu zakładu odbywała się jednak całkiem inna produkcja. Wykorzystując materiały i sprzęt produkcyjny wyrabiano też fałszywe monety. Bito je z "ręki" i ze " stempla". Oczywiście trafiały one potem między innymi na nasz Kercelak.
Zamówić można było praktycznie każdą monetę - nawet taką zabytkową. Wystarczyło tylko trochę potrzymać "nowy egzemplarz zabytkowej monety" w gnojówce w celu spatynowania.
Pod koniec 1939 r. gubernator Hans Frank nakazał Polakom oddać do depozytu okupanta wszystkie banknoty o nominałach 100 zł i 500 zł. Wkrótce jednak przestały być prawnym środkiem płatniczym. Zastąpiono je banknotem 100-złotowym z odpowiednim niemieckim nadrukiem - "Generalne Gubernatorstwo dla zajętych polskich obszarów". Rodacy nie kwapili się do oddawania wskazanych banknotów do depozytu. Za to natychmiast pojawiły się sfałszowane stemple z pożądanym niemieckim nadrukiem.
źródło:http://banknoty.republika.pl
Na naszym Kercelaku za drobną opłatą można było sobie opieczętować banknoty stuzłotowe z Józefem Poniatowskim i cieszyć się ich posiadaniem. Zresztą czegóż to nie można było załatwić na Kercelaku...
źródło:www.pwpw.pl - "góral"
Tutaj można było dostać (kupić) fałszowane banknoty 50 zł i 500 zł powszechnie znane jako górale (od postaci górala na banknocie). Produkował je kto mógł. Fałszowanie w tych czasach było postrzegane jak jawna walka z okupantem. Dzięki tej produkcji Armia Krajowa i jej Podziemna Wytwórnia Banknotów zarobili dla podziemia 18 milionów złotych.
źródło:www.pwpw.pl - Znak graficzny Podziemnej Wytwórni Banknotów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz