piątek, 25 kwietnia 2014

U chłopaków....


   Na naszej ulicy mamy swoich bohaterów. Chcieliśmy ich uczcić dlatego przy rewitalizacji ulicy nadaliśmy imiona drzewom posadzonym na skwerze św. Jerzego przed kościołem św. Boromeusza.


6a3cad8f011af884bbc041543195f22c

źródło:tvnwarszawa.tvn24.pl

    Antek K - Antek z Woli, Rysiek M - Ryś. Obaj zginęli w Powstaniu Warszawskim. Nawet ich nie poznałem. Starsi tylko opowiadali o nich legendy: o ich odwadze, męstwie,  o poświęceniu. Byli dla nas wzorem.


   Takim, naszym bohaterem był "Srokosz". Poznałem go. Mieszkał w piwnicy kamienicy pod numerem 22. Kiedyś wdrapał się po gruzach w pewny zimowy dzień na odsłonięty balkon kamienicy pod 18. Ulepił ze śniegu olbrzymią pigułę i naszpikował ją kawałkami cegieł. Wyczekał moment, gdy pod balkonem przechadzał się jeden z milicjantów - tajniaków. Zwalił na niego tą całą konstrukcję śniegową - wprost na głowę. Biedak natychmiast zapadł w "głęboki sen" - dobrze, że nie na wieczność. Srokosz nie za bardzo lubił się z milicją obywatelską. Zmarł w wiezieniu na Rakowieckiej.


   Z okresu "Solidarności" wsławiło się dwóch: Włodek K. i Andrzej J. Włodek prowadził konspiracyjną dziuplę z bibułą i książkami zakazanymi przez władzę. U niego także ukrywali się obecni prominentni z pierwszych stron gazet. Andrzej zaś ukrywał radzieckiego żołnierza, który podczas stanu wojennego uciekł z koszar w Legnicy. Andrzej go uratował i pomógł wyjechać do Francji. Powstała o tym książka.


250px-Skwer_Ksiedza_Jerzego

źródło: warszawa.wikia.com

  Myślę, że ksiądz Jerzy gdy spojrzy z góry na tę rekomendację w postaci drzewek ich imienia nie będzie miał zastrzeżeń. Kiedyś to był ich skwer: tu biegali, grali w piłkę, służyli do mszy jako ministranci a niektórzy z nich byli zawodnikami Warszawskiej Polonii.


   Przy skwerze jest fajna restauracja "u chłopaków". Dobra nazwa w dobrym miejscu. Ja dobrze się tu czuję

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

sąsiedzi spod dwudziestki....

  W naszej kamienicy najważniejsze były kobiety.    To one trzymały rodziny razem. Nic bez nich nie mogło funkcjonować. Wiedziały wszystko...