niedziela, 6 kwietnia 2014

MOJA ULICA - MOJA DZIELNICA



   W tym roku kończę siedemdziesiąt pięć lat i wchodzę w wiek starczy - jak to szybko zleciało...


       Nie jestem pisarzem, nie skończyłem żadnego Uniwersytetu nawet tego - "Trzeciego Wieku" - jestem prostym, być może niedokształconym emerytem. Proszę przymknąć oko na to co piszę i jak piszę....  Młodzi idą na całość i myślę, że takich jak ja wkrótce będą wyłapywać i izolować, bo co z nimi zrobić? Aż strach pomyśleć. Jak zejdę siedząc w kapciach i pilnując pilota do telewizora - to się na to zwyczajnie nie zgadzam. Nasłuchałem się i naczytałem o tych trutniach emerytach tyle, że głowa mała! Ja jeszcze wiele mogę. Jestem ciekawy świata i mam nadzieję, że i świat jest jeszcze ciekawy mnie. Ostatnio czytałem o pewnym emerycie, który przez parę lat w swojej kuchni robił boazerię z zapałek. Chciał szybciej skończyć robotę, bo czas gonił i życia coraz mniej, więc postanowił nie obcinać główek z siarką. Jedni by pewnie powiedzieli, że nie przestrzegał BHP. Ja uważam, że robił coś bez sensu. I tak szybko skończył robotę i życie. Trzeba wyciągnąć z tego wnioski.    Ja, stary Warszawiak urodzony przed wojną na Woli, mieszkałem na Powiślu i Mokotowie - pomyślałem "zanim umrzesz zrób sobie spacer po miejscach najbliższych mojemu sercu, miejscach mojego dzieciństwa i młodości - ulicy Chłodnej i jej okolicach. Uważam się za lokalnego patriotę . Tu się urodziłem, wychowywałem i wiele lat mieszkałem.


Tu przy ulicy Chłodnej 20 był mój dom.


źródło:wikipedia.org









 

4 komentarze:

  1. Bardzo, ale to bardzo fajny blog. Trzy miesiące temu byłam w Warszawie. Spędziłam tam zaledwie dwa dni, ale udało mi się zwiedzić to co miałam zaplanowane. Zrobiłam mapę zwiedzania, która powstałam na podstawie miejsc opisanych w różnych książkach historycznych i biograficznych opisujących losy mieszkańców getta. Ulica Chłodna była jednym z tych miejsc, w którym stanęłam i... i serce tak jakby zamarło... Czas się zatrzymał... zobaczyłam kładkę... Serce zaczęło bić... co raz szybciej... W końcu dostrzegłam instalację w miejscu kładki; dotarło do mnie, że jestem bezpieczna; że to przeszłość... Ale wiem, ze o przeszłości trzeba pamiętać. Dziękuję za ten blog; dziękuję za historie w nim opisane. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak miło czytać takie komentarze. Dlatego będziemy się jeszcze bardziej starać :)
    Wkrótce kolejne opowieści.
    Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy.
    autorzy

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafiłam tutaj przez fanpage na facebooku "tu było, tu stało" juz wiem, ze zostanę. Wspaniała strona. Gratuluje lekkości pióra i daru opowiadania. Pozdrawiam, Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękujemy za miłe słowa. Postaramy się, by była Pani z nami jak najdłużej.

    OdpowiedzUsuń

sąsiedzi spod dwudziestki....

  W naszej kamienicy najważniejsze były kobiety.    To one trzymały rodziny razem. Nic bez nich nie mogło funkcjonować. Wiedziały wszystko...